Autobusy przyjechały w czerwcu i dumnie prezentowały się na Głównym Rynku. Chwilę później miały pojawić się na kaliskich ulicach. Okazało się, że program, który posiada miejski przewoźnik nie współgra z nowymi urządzeniami do sprzedaży biletów oraz kasownikami zamontowanymi w solarisach. Tak minęło lato, podawano kilka terminów. W pocie czoła pracował dostawca oprogramowania, a kierowcy uczyli się obsługi nowych pojazdów i ich nowoczesnego wyposażenia. W końcu się udało. We wrześniu autobusy wyjechały z zajezdni. – Są czyste. Wygodnie się nimi jeździ. Nie ma zastrzeżeń – to najczęstsze opinie pasażerów na temat tych pojazdów.
Działają, nie działają
I wszystko byłoby dobrze. A nawet doskonale, gdyby nie jedno małe „ale”. Autobusy jeżdżą, ale kasowniki, z którymi od początku jest problem, nadal szwankują, co potwierdza prezes KLA. - Na to składa się kilka czynników – mówi Piotr Bewziuk. - To m.in, funkcjonalności systemu, problemy, których nie udało nam się wyłapać na etapie sprawdzania na stole informatycznym, czy przy pomocy testów na zajezdni. Dopiero w warunkach rzeczywistych okazało się, że jak pasażerowie zaczęli korzystać z kart, a nasi kierowcy obsługiwać ten system to pewne rzeczy nie działają
Czyli wsiadający do autobusów, na wyświetlaczu kasownika, widzą komunikat „sprzedaż zabroniona” i nie mogą odbić karty. Nie mogą też skasować biletu papierowego. Część pasażerów rezygnuje z bitwy z urządzeniem i jedzie na gapę. I tu pojawia się pytanie: co z tymi, którzy kupili bilet u kierowcy lub za przejazd zapłacili, korzystając z mobilnej aplikacji? Dlaczego część ponosi koszty, a inni nie? – Kierowca powinien informować, że kasowniki nie działają i nie ma potrzeby regulowania opłat w żaden z możliwych sposobów – pisze jeden z naszych widzów.
Chcesz sprawny kasownik, to go znajdź
– W takim przypadku kierowca powinien zjechać do zajezdni, ale zdajemy sobie sprawę, że byłoby to zbyt duże utrudnienie dla pasażerów, dlatego najczęściej kurs jest kontynuowany – wyjaśnia Piotr Bewziuk i tłumaczy, jak powinien zachować się pasażer. – Powinien poinformować kierowcę, że jest awaria. Taka sytuacja zawsze może się zdarzyć, także przy starych urządzeniach. Wtedy pasażer powinien skorzystać z innego kasownika w tym autobusie. Jeżeli natomiast zdarzy się tak, że wszystkie kasowniki nie działają i nie ma możliwości uregulowania opłaty to jedzie za darmo.
Pod warunkiem, że korzysta z tej formy opłat. Jeśli z innej – mobilnej lub z góry planował zakup biletu u kierowcy to płaci. Czyli są równi i równiejsi? I czy pasażer musi w czasie jazdy chodzić po całym pojeździe w poszukiwaniu sprawnego kasownika? Jedyny plus jest taki, że w tym tygodniu, osoby, które zamiast biletu maja dowód rejestracyjny swojego samochodu mogą autobusami KLA jeździć za darmo. W tym czasie dostawca programu pracuje nad poprawkami, które mają wyeliminować większość usterek. Być może teraz już skutecznie. Tym bardziej, że w październiku w Kaliszu pojawią się kolejne nowe autobusy.
AW, zdjęcie autor, arch.
Napisz komentarz
Komentarze