Spadkowicz z Fortuna 1. ligi zaczął sezon poniżej oczekiwań, więc do Kalisza przyjechał mocno zdeterminowany, by odwrócić złą kartę. Determinację w jego poczynaniach widać było od samego początku, bo goście, grający bez kontuzjowanych Piotra Giela i Ariela Borysiuka, błyskawicznie narzucili mocne tempo i przez blisko pół godziny zamknęli gospodarzy na ich połowie. Kaliszanie sporo więc napracowali się w defensywie, a pierwszą sytuację pod bramką rywali stworzyli dopiero w 29. minucie. Gola po centrze z kornera mógł zdobyć Mateusz Gawlik, ale w zamieszaniu przed polem bramkowym nie zdołał oddać strzału. Po chwili czujność byłego golkipera Calisii, Damiana Primela sprawdził Wojciech Maroszek, który wymienił podania z Mateuszem Wysokińskim, po czym uderzył płasko, ale w ręce bramkarza. I to w zasadzie jedyne okazje KKS-u, które w pierwszej połowie mogły przynieść powodzenie. Więcej pracy od Primela miał Maciej Krakowiak, ale ani razu nie dał się zaskoczyć.
Kaliszanie zdecydowanie lepiej zaczęli drugą połowę i gdy wydawało się, że to oni będą dyktować warunki gry, czerwoną kartkę, po drugiej żółtej, zobaczył Kamil Koczy. To był istotny moment rywalizacji, bo od 56. minuty gospodarze więcej uwagi musieli poświęcić działaniom defensywnym. Rywale zaś złapali wiatru w żagle i co rusz zagrażali bramce Krakowiaka. W 61. minucie golkiper KKS-u kapitalnie obronił strzał Antoniego Prałata, a pięć minut później zastopował próbę Marcina Koziny. Miejscowi odpowiedzieli niecelnymi uderzeniami Filipa Szewczyka i Nestora Gordillo.
Piłkarze z Chojnic przeważali grając w przewadze i dopięli swego w 73. minucie. Po faulu Kentaro Araia na jednym z przeciwników arbiter wskazał na „wapno”, a z jedenastego metra pewnie przymierzył doświadczony Tomasz Mikołajczak. Jak się później okazało, był to gol na wagę trzech punktów dla przyjezdnych. Bo choć gospodarze rzucili w końcówce wszystko na jedną szalę, to poza niecelną główką Araia i strzałem Gordillo, który obronił Primel, nie zdołali poważnie zagrozić bramce oponentów. Chojniczanka z kolei miała okazje na podwyższenie prowadzenia, jednak nie znalazła już recepty na świetnie dysponowanego Krakowiaka, który mimo straconego gola był najlepszym zawodnikiem na placu gry.
Gdyby KKS wygrał niedzielny mecz, awansowałby na pozycję lidera drugiej ligi. Tymczasem po trzeciej porażce w sezonie zajmuje w tabeli trzecie miejsce. Kolejny pojedynek podopieczni Pawła Ozgi rozegrają w najbliższy piątek, także na stadionie przy Łódzkiej. O godzinie 20:00 podejmą Hutnika Kraków.
***
KKS Kalisz – Chojniczanka Chojnice 0:1 (0:0)
Tomasz Mikołajczak 73 k
Żółte kartki: Koczy (KKS) oraz Boczek, Paprzycki, Mikołajczak, Szymusik (Chojniczanka)
Czerwona kartka: Kamil Koczy (KKS, 56. min, druga żółta)
Sędziowali: Robert Marciniak (Kraków) oraz Krzysztof Stępień i Jakub Szkutnik
KKS: Krakowiak – Białczyk (78 Żebrowski), Gawlik, Kieliba, Smoliński – Maroszek (54 Arai), Wysokiński (78 Głaz), Cierpka (89 Kalenik), Gordillo, Koczy – Sobol (54 Szewczyk)
Chojniczanka: Primel – Szymusik, Boczek, Edmundsson, Szczytniewski – Kozina (70 Szczepanek), Paprzycki (54 Mikołajczak), Nowacki, Szumilas, Banach (54 Firmino) – Prałat (70 Korczyc)
Napisz komentarz
Komentarze