Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Matka pochowała dwóch synów. Biegły: mogli żyć, ale...

Kaliska prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło w marcu br. w Borkowie Nowym na terenie gminy Żelazków. Zginęło wówczas dwóch braci podróżujących daewoo Tico. I choć to jeden z nich doprowadził do tragedii, wymuszając pierwszeństwo, zdaniem biegłego ofiary mogłyby żyć. Kierowca drugiego auta jechał jednak za szybko.
Matka pochowała dwóch synów. Biegły: mogli żyć, ale...

Na ławie oskarżonych zasiądzie 32 – letni mieszkańca powiatu kaliskiego. Prokuratura zarzuciła mu, że nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

- Kierujący skodą Octavią, jadąc po drodze z pierwszeństwem przejazdu i zbliżając się do skrzyżowania w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 60 km/h, przekroczył powyższą wartość dopuszczalną, poruszając się z prędkością 86 km/h, czym przyczynił się do zderzenia z wyjeżdzającym z drogi podporządkowanej samochodem osobowym marki daewoo Tico – mówi Janusz Walczak, zastępca prokuratora okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim.

Śmierć na miejscu ponieśli wówczas kierowca i pasażer Tico - bracia w wieku 27 i 29 lat. Ich matka została ciężko ranna.  

Biegły z zakresu ruchu drogowego przyznał, że bezpośrednią przyczyną wypadku było nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu przez kierowcę Tico, ale oskarżony przyczynił się do wypadku poprzez przekroczenie dopuszczalnej prędkości.

- W ocenie biegłego w przypadku, gdyby oskarżony prowadził samochód z dopuszczalną prędkością wysoce prawdopodobne byłoby, że nie doszłoby do wypadku – dodaje Janusz Walczak.

 

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego 32-latkowi grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

MIK, fot. arch.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
bezchmurnie

Temperatura: 19°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1020 hPa
Wiatr: 9 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama