Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Paciorkowce Lidii Głazik

Kilkanaście nowych rzeźb kaliskiej artystki, Lidii Głazik, prezentuje Ośrodek Kultury Plastycznej „Wieża Ciśnień”. Choć wyrosły one z inspiracji organicznymi formami, których nie można dostrzec gołym okiem, to jednak są rzeźbiarskimi kompozycjami o rozmiarach sięgających dwóch metrów. Jednak nie o powiększenie tego, co niewidoczne, tutaj chodzi…
Paciorkowce Lidii Głazik

Od samego początku swej artystycznej aktywności Lidia Głazik spoglądała na świat jakby przez gigantyczne szkło powiększające. Jej pierwsze rzeźby plenerowe wyrosły przecież z zapatrzenia w maleńką formę przyprawy korzennej – goździka. Wkraczając w nurt rzeźby organicznej od samego początku szukała jednak w naturze nie gotowych rozwiązań, lecz podniety do tworzenia form, które – owszem – w jakiś sposób przypominają to, co organiczne, ale jednak stają się obiektami całkowicie autonomicznymi. Od kilku lat jej wyobraźnia skoncentrowana jest na rozbudowywaniu cyklu „Paciorkowce”, który do tej pory – i to bardzo fragmentarycznie - dane nam było oglądać jedynie poprzez pomniejszone, rysunkowe i rzeźbiarskie, projekty. Wystawa w Wieży Ciśnień jest zatem pierwszą okazją, aby stanąć oko w oko z nowymi, zrealizowanymi zgodnie z założeniami projektów, rzeźbami Lidii Głazik. „Paciorkowce” to kompozycje, w których na delikatne metalowe konstrukcje artystka nanizała rozmaite, niewielkie formy kuliste, przypominające – zależnie od skojarzeń – korale, paciorki różańca, krople deszczu czy łzy. Są one ażurowe, lekkie, delikatne, choć dochodzą do wysokości 200 centymetrów. Są w sensie interpretacyjnym urokliwie zawieszone między organicznością a poetyckością. Z jednej strony czuje się w nich spójność ze światem natury, z drugiej – trudno oprzeć się wrażeniu wkraczania w pełen liryzmu i magii świat wykreowany przez artystkę.

W „Paciorkowcach” Głazik po raz pierwszy sięgnęła po konstrukcje metalowe, ale w ich obrębie – w sensie technologicznym - kontynuuje swoje doświadczenia z żywicami epoksydowymi, którymi zainteresował ją jej mistrz profesor Andrzej Jocz. W tej chwili, równolegle, pewnie dzięki współpracy z prof. Marią Podkarbi-Hebisz, rozwija również swe doświadczenia z ceramiką. Ich efektem jest kilka prac bardziej strukturalnych, geometrycznych. Wszystkie rzeźby poprzedzają projekty, ale materiał, z którego są wykonywane, wpływa jednak na proces twórczy. Sama artystka przyznaje, że prace ceramiczne wymagają ogromnej konsekwencji i precyzji od samego początku, natomiast żywiczne – pozwalają na drobne zmiany do ostatniego momentu. Rzeźby ceramiczne prezentowane są na pierwszym piętrze, natomiast „Paciorkowce” – na drugim. Obie ekspozycje składają się na pełny portret twórczej osobowości dr Lidii Głazik. Artystka to rodowita ostrowianka, która od czasu studiów swe losy związała z Kaliszem. W tej chwili jest adiunktem w Pracowni Rzeźby na Wydziale Pedagogiczno-Artystycznym UAM, a najnowsza wystawa, którą w OKP Wieża Ciśnień oglądać można do 20 stycznia,  jest jednym z etapów jej przewodu habilitacyjnego.

R. Kuciński, zdj. Mariusz Hertmann


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 21°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 13 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama