Pierwsze spotkanie obu ekip odbyło się przed dwoma tygodniami w Arenie. Wówczas katowiczanie wygrali 101:72. Teraz również nie mieli żadnych problemów z ograniem kaliskiej ekipy. Należy jednak pamiętać, że podopieczni Piotra Czaski w ten weekend rozegrali aż dwie potyczki (o sobotniej porażce z Polonią Bytom – tutaj). – Nasz zespół miał w „nogach” wczorajszy ciężki mecz w Bytomiu. Natomiast gospodarze w ostatniej chwili przełożyli sobotnie spotkanie w Suchym Lesie, więc już na starcie równowaga sił była mocno zachwiana. Dlatego kondycji na walkę z wypoczętymi katowiczanami wystarczyło na jedną kwartę, a w kolejnych już wyraźnie dominowali gospodarze – wyjaśnia Jarosław Jasiukiewicz, kierownik sekcji koszykówki w MKS.
Na początku drugiej kwarty team znad Prosny przegrywał jedynie różnicą czterech punktów (19:23). Potem jednak gospodarze seryjnie dziurawili kosz przyjezdnych, odjeżdżając na 42:19. W trzeciej i czwartej odsłonie powiększyli jeszcze przewagę i w efekcie wygrali 89:47.
– Jedynym radosnym momentem niedzielnego spotkania były pierwsze punkty w sezonie kaliszanina Bartosza Grochowiny – uważa Jasiukiewicz.
W tym sezonie MKS rozegra jeszcze dwa mecze u siebie – z WKK Wrocław (9 kwietnia) i Albą Chorzów (18 kwietnia).
(ms)
Napisz komentarz
Komentarze