Dla podopiecznych Mariana Durleja i Andrzeja Płócienniczaka było to niezwykle trudne spotkanie. Musieli bowiem stawić czoła nie tylko rywalom z Augustowa, ale też presji i nerwom, które im towarzyszyły przez większość meczu. Na szczęście w decydujących momentach potrafili zachować chłodne głowy i doprowadzić zawody do szczęśliwego finału.
Przebieg pierwszego seta nie wskazywał, by kaliszanie mogli mieć jakiekolwiek problemy z ograniem przeciwnika. Gospodarze systematycznie bowiem powiększali przewagę (13:9, 16:10, 20:13) i mimo drobnego przestoju w końcówce wygrali do 22. Kłopoty zaczęły się w drugiej odsłonie. Tę część rywalizacji lepiej zaczęli siatkarze z Augustowa, którzy odskoczyli na 2:6 i do końca utrzymywali bezpieczny dystans, zwyciężając do 19. W trzeciej partii miejscowi gonili wynik od stanu 2:7 i doprowadzili nawet do remisu (12:12), ale na prowadzenie wyjść nie zdołali, przegrywając do 21 po skutecznym bloku Tomasza Leika na Bartoszu Łazarowiczu.
Kluczowy dla losów tego starcia okazał się czwarty set. Podopieczni trenerów Durleja i Płócienniczaka rozpoczęli go od prowadzenia 5:2, ale później zdeprymowała ich nieco czerwona kartka, którą ujrzał Piotr Janiak. W efekcie przy stanie 15:18 kaliski szkoleniowiec musiał wykorzystać drugą przerwę. Wskazówki, jakie przekazał swoim zawodnikom, okazały się trafne, bo ci ruszyli w pogoń za wynikiem. Dobre zagrywki Krzysztofa Porady zmuszały rywali do błędów i pozwoliły wyrównać stan na 19:19. Z pola serwisowego zapunktował także Janiak, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 22:21. Po chwili jednak to przyjezdni znaleźli się w komfortowej sytuacji i mogli zakończyć zawody. Na szczęście meczbola przy stanie 23:24 nie wykorzystał ich kapitan, Mariusz Szlejter, zagrywając w siatkę. Drugą piłkę meczową dla Centrum zmarnował z kolei Wojciech Iwanowicz, atakując w siatkę. Grający trener gości pomylił się raz jeszcze, a atak z przechodzącej Jakuba Wagnera skierował drużyny do tie-breaka (27:25).
W ostatniej odsłonie kaliszanie wyraźnie złapali wiatr w żagle i prowadzili od początku do końca. Po trzech pewnych zbiciach Janiaka i asie Wagnera miejscowi odjechali na 12:7. Wprawdzie kolejne cztery akcje na swoją korzyść rozstrzygnęli siatkarze z Augustowa (12:11), ale na tym ich licznik się zatrzymał (choć mogli wyrównać, gdyby Szlejter sfinalizował atak mając „wyczyszczoną” siatkę – na szczęście dla kaliszan trafił w taśmę). MKS, po błędach oponentów, zwyciężył do 11, a w całym pojedynku 3:2.
W drugim piątkowym meczu lepsi od MUKS Huragan Wołomin okazali się siatkarze Czarnych Rząśnia (3:0) i to właśnie z nimi kaliszanie spotkają się w sobotni wieczór. Początek tej potyczki w hali przy Łódzkiej około godziny 18:30 (45 minut po zakończeniu pojedynku pomiędzy drużynami z Augustowa i Wołomina).
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze