Trzydniowe zmagania w hali OSRiR-u zespół z grodu nad Prosną zaczął od triumfu nad Centrum Augustów. Dla kaliszan nie było to łatwe spotkanie i o jego losach rozstrzygnął dopiero tie-break. – Mam nadzieję, że te dwa stracone sety nie zaważą na ostatecznym rozrachunku – mówi Piotr Janiak. – Nie zagraliśmy optymalnie. Pokazaliśmy się raczej z tej gorszej strony, popełnialiśmy strasznie dużo błędów. Odczuwaliśmy presję, choć w pierwszy set weszliśmy bardzo fajnie. Na początku drugiego było trochę rozluźnienia i nie radziliśmy sobie z prostymi zagrywkami przeciwnika. Tak nie może być. Ten przegrany set podciął nam skrzydła, ale na szczęście przebudziliśmy się w czwartej odsłonie i już na fali poszliśmy do samego końca – dodaje.
– Uważam, że rywali zjadła troszeczkę taka ich agresja w stosunku do nas. Widać to było przy ich piłkach meczowych. Najpierw ich kapitan zaczął pokazywać jakieś gesty, po czym popsuł zagrywkę. Potem ich najlepszy zawodnik w prostej sytuacji zaatakował w siatkę. To nam nieco ułatwiło drogę do zwycięstwa – oznajmia Piotr Janiak.
Przyjmujący kaliskiej ekipy zaznacza, jak ważne w trudnych momentach jest wsparcie kibiców. – Cieszę się, że było sporo osób. Im jest głośniej w hali, tym lepiej. Szczególnie w dwóch ostatnich setach to czuliśmy. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie jeszcze głośniej na trybunach, a kibice będą nas aktywnie wspierać, bo są naszym dodatkowym zawodnikiem – uważa Janiak.
Zawodnik zespołu z Kalisza zwraca też uwagę na to, jak dużą rolę w siatkarskiej rywalizacji odgrywa sfera mentalna. – 90% meczu rozgrywa się tak naprawdę w głowach. Można wytrenować niektóre rzeczy, ale gdy podczas spotkania przyjdzie moment stresowy, a takich jest wiele, to za grę odpowiada głowa. Trening mentalny jest tak samo ważny jak fizyczny. Wiele klubów współpracuje z psychologami, ja też miałem okazję i staje się to rzeczą normalną – przyznaje siatkarz.
W sobotę po godzinie 18:00 MKS zagra z Czarnymi Rząśnia. Oba zespoły mają już po jednym zwycięstwie w turnieju półfinałowym. Podopieczni Mariana Durleja i Andrzeja Płócienniczaka nie ukrywają, że chcieliby zrewanżować się za porażkę z rundy rewanżowej fazy zasadniczej. – W tym sezonie najpierw z nimi wygraliśmy, potem przegraliśmy, więc teraz czas na nasze zwycięstwo – mówi z uśmiechem Janiak. – Wierzę, że przez cały mecz będziemy się pozytywnie nakręcać i pokonamy rywali. W końcu od początku sezonu walczymy o to, by wygrywać i awansować. Jest bardzo ciężko, bo mamy dużo kontuzji w drużynie, walczymy już na oparach, ale dlaczego mielibyśmy nie wykorzystać nadarzającej się okazji na awans. Już dwukrotnie tego doświadczyłem, więc wiem, jaka to jest radość. Mam nadzieję, że uda się to po raz trzeci – zakończył Piotr Janiak.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze