Oba zespoły przystąpiły do tego pojedynku po serii kilku porażek. MKS przegrał trzy poprzednie potyczki, a ŚKPR aż siedem. Pod większą presją była ekipa „Szarych Wilków”, która nie mogła stracić kolejnych punktów, jeśli marzy jeszcze o pozostaniu na zapleczu PlusLigi. Sytuacja kaliszan też nie jest ciekawa i wygraną w hali na osiedlu Zawiszów mogli oni praktycznie przesądzić o swoim być albo nie być w I lidze. Na to jednak muszą jeszcze poczekać.
Team Mateusza Różańskiego otworzył rezultat za sprawą celnego rzutu Macieja Nowakowskiego. Jak się później okazało, było to jedyne prowadzenie gości w całym meczu. Przewaga ŚKPR-u nie była jednak wyraźna i przyjezdni mieli kilka okazji do tego, by wyrównać stan rywalizacji i odskoczyć. Tym niemniej, za każdym razem na drodze stawał im były bramkarz kaliskiej siódemki Błażej Potocki.
W ostatnich akcjach przyjezdni spróbowali raz jeszcze odwrócić losy tego pojedynku. Po trafieniu Filipa Surosza prowadzenie miejscowych stopniało do jednej bramki (20:21), ale do końcowej syreny pozostało niewiele czasu. Świdniczanie zdawali sobie z tego sprawę i długo rozgrywając atak dotrwali do momentu wybicia przez zegar 60 minuty.
Na trzy kolejki przed końcem sezonu MKS nie może być pewny utrzymania w pierwszoligowych szeregach. Na szczęście swoje spotkanie przegrał też znajdujący się na miejscu barażowym MTS Chrzanów, przez co kaliski zespół nadal ma cztery oczka przewagi nad tą ekipą. Za tydzień podopieczni trenera Różańskiego postarają się przełamać niechlubną passę. Okazja ku temu będzie znakomita, bo w Arenie w derbowym pojedynku podejmą oni Ostrovię.
(mso)
Napisz komentarz
Komentarze