33-letni Andrzej Paszkiewicz podjął się trenowania beniaminka wraz z początkiem września, zastępując wówczas Krzysztofa Pawlaka. Pracę z drużyną zaczął efektownie, bo od dwóch zwycięstw, w tym nad silnym Sokołem Kleczew. Potem jednak przyszła seria pięciu kolejnych spotkań bez wygranej. Cierpliwość działaczy wyczerpała się po sobotnim bezbramkowym remisie z ostatnią w lidze Kujawianką Izbica Kujawska. – Oczekiwania były zupełnie inne. Nie widzieliśmy perspektyw, by ta zła sytuacja, w jakiej znalazła się drużyna, uległa poprawie. Wręcz przeciwnie, uznaliśmy, że wszystko może zmierzać w niedobrą stronę. Pod względem wizerunkowym, jako klub, również zaczęliśmy tracić. Czarę goryczy przelała porażka w Izbicy Kujawskiej, gdzie zaprezentowaliśmy się słabiej od rywali i omal nie przegraliśmy, choć naszych piłkarzy zdecydowanie stać na wiele więcej – mówi nam prezes KKS-u, Robert Trzęsała.
Decyzja o rozstaniu ze szkoleniowcem stała się zatem nieunikniona. Podjęta ona została w poniedziałkowy wieczór. Los Paszkiewicza podzielił Marcin Gabor. W KKS-ie pracował on nieco dłużej, bo od sierpnia, pełniąc obowiązki dyrektora sportowego. To on właśnie sprowadził nad Prosnę byłego coacha Hutnika Kraków. Jego działania i forsowana filozofia nie spotkały się z aprobatą działaczy. Na konferencji po meczu z Polonią Środa Wlkp. zaatakował słownie jednego z dziennikarzy za, wydawałoby się oczywiste stwierdzenie, że celem nadrzędnym zespołu jest utrzymanie w trzeciej lidze. Zdaniem byłego już dyrektora, priorytetowym celem miał być bowiem rozwój drużyny. – Efekt był taki, że jeśli nie podjęlibyśmy tej decyzji, to dyrektor nie miałby z kim współpracować, a trener nie miałby kogo trenować. Sytuacja wymagała takich działań i wierzymy, że będziemy mogli jako zjednoczone środowisko piłkarskie w Kaliszu wspólnie podjąć walkę o utrzymanie trzeciej ligi dla naszego miasta – oznajmił sternik klubu z Wału Matejki.
Fot. Karina Zachara
Na razie nie wiadomo, kto zastąpi Andrzeja Paszkiewicza i możliwe, że nazwiska nowego trenera szybko nie poznamy. Działacze KKS-u prowadzą już jednak rozmowy z kandydatami. Nie jest wykluczone, że funkcję szkoleniowca przejmie jeden z perspektywicznych trenerów z Kalisza. – Na dzień dzisiejszy jesteśmy bez szkoleniowca i trudno powiedzieć, czy uda nam się zatrudnić trenera przed najbliższym meczem ze Startem Warlubie. Możliwości jest kilka. Rozmawiamy zarówno z osobami z zewnątrz, jak i trenerami, którzy w Kaliszu już pracowali bądź pracują. Decyzja jeszcze nie zapadła – wyjawił nam prezes Trzęsała. Pewne jest, że zarząd postawi przed nowym szkoleniowcem jeden nadrzędny cel - utrzymanie w trzeciej lidze.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze