Dla podopiecznych Krzysztofa Pawlaka była to pierwsza tej wiosny potyczka „o coś”. Miała ona zweryfikować, czy korzystne rezultaty z meczów kontrolnych będą miały przełożenie na rozgrywki o stawkę. Pierwszym miernikiem formy był nie byle kto, bo trzecioligowy Jarota Jarocin. Ze spadkowiczem z drugiej ligi kaliszanie rozegrali znakomite zawody. – Zostawiliśmy sporo zdrowia na boisku i to było decydujące. Poza tym zagraliśmy na zero z tyłu, co też ma ogromne znaczenie – przekonuje Marcin Lis.
Zanim miejscowi rozstrzelali się na dobre, najedli się trochę strachu. Niewiele brakowało, by prędzej od nich drogę do siatki znaleźli przyjezdni. W pierwszych dwóch kwadransach mieli na to trzy dogodne okazje. Najlepszą w 21. minucie zmarnował Dominik Chromiński, którego w ostatniej chwili ofiarnie zablokował Damian Czech. W tej sytuacji pecha miał Michał Grzesiek, który poślizgnął się próbując przeciąć podanie do gracza z Jarocina. Potem z opresji swój zespół dwukrotnie uratował Jacek Kuświk, broniąc uderzenia Chromińskiego i Huberta Antkowiaka. – Nie weszliśmy dobrze w ten mecz. Minimalna inicjatywa była po stronie rywali. Na szczęście potem wszystko się zmieniło – zauważa kapitan kaliskiej jedenastki.
Przełomowym momentem okazał się stały fragment gry z 36. minuty. Wówczas dogranie Konrada Chojnackiego z rzutu wolnego musnął końcem buta Damian Czech, nie dając żadnych szans Karolowi Szymańskiemu na skuteczną interwencję. Był to pierwszy strzał miejscowych w światło bramki. Gol ten rozochocił „trójkolorowych”, którzy trzy minuty później przeprowadzili kolejną sprawną akcję. Tym razem Iwelin Kostow wypuścił w bój Mateusza Gawlika, który silnym płaskim uderzeniem z pola karnego zmusił bramkarza gości do kapitulacji. – Te dwie bramki sprawiły, że w drugiej połowie mogliśmy spokojnie kontrolować mecz – dostrzega Marcin Lis.
Rzeczywiście po przerwie miejscowi dyktowali warunki gry, przez co dobrze dysponowany tego dnia Jacek Kuświk nie miał zbyt wiele pracy. Jedynie w 89. minucie musiał się nieco wysilić, blokując na przedpolu strzał Jędrzeja Ludwiczaka. Znacznie ciekawsze sceny miały miejsce po drugiej stronie boiska. Tam już w 63. minucie mogło być 3:0, gdyby Błażejowi Ciesielskiemu powiodła się próba lobowania golkipera z Jarocina. Dogodnych kontrataków nie wykorzystali także Mateusz Gawlik i Konrad Chojnacki. Lepiej ustawiony celownik miał natomiast Iwelin Kostow. W 85. minucie bułgarski pomocnik umiejętnie trącił futbolówkę po wrzutce z prawej flanki w wykonaniu Remigiusza Malickiego, który do zespołu dołączył ledwie na dwa dni przed meczem. – To zwycięstwo na pewno wzmocni nas psychicznie i doda wiary przed meczami ligowymi, które są dla nas celem numer 1 – uważa trener Krzysztof Pawlak. – Ciężko zapracowaliśmy na to, by mocno rozpocząć mecze, z których jesteśmy rozliczani. Tych spotkań będzie jeszcze bardzo dużo i nie możemy się w nich potknąć. Będziemy robić wszystko, żeby kolejne potyczki wyglądały tak dobrze, jak ta dzisiejsza – dodaje Marcin Lis.
Wygrana 3:0 zapewniła KKS-owi awans do półfinału Okręgowego Pucharu Polski na szczeblu KOZPN. Przeciwnika na tym szczeblu pucharowej drabinki wyłoni losowanie. Kaliszanie podkreślają jednak, że priorytetową sprawą są dla nich rozgrywki ligowe, w których celują w awans do trzeciej ligi. Pierwszy mecz o punkty rozegrają w najbliższy weekend w Kole.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze