W dwóch pierwszych spotkaniach górą byli podopieczni Marian Durleja i Andrzeja Płócienniczaka, którzy w hali OSRiR-u zwyciężyli 3:1 i 3:0. W najbliższy weekend rywalizacja przeniesie się do Tomaszowa Mazowieckiego. Od awansu do turnieju półfinałowego o wejście do pierwszej ligi kaliską drużynę dzieli tylko jedna wygrana.
– Chcemy rozstrzygnąć sprawę w trzech meczach, więc liczymy, że w sobotę wygramy – mówi nam drugi trener Andrzej Płócienniczak. – Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie będzie łatwo. Każdy mecz fazy play-off jest trudny, o czym przekonaliśmy się przed dwoma tygodniami. Teraz atutem rywali będzie ich hala i kibice. Z naszej strony zrobimy wszystko, by już po sobotnim spotkaniu losy awansu do następnej rundy były jasne – dodaje.
By lepiej przygotować się do nadchodzącego starcia kaliszanie rozegrali sparingowy mecz z innym drugoligowcem, AZS UAM Poznań. W środę w hali przy Łódzkiej górą byli gospodarze, którzy ograli przeciwników 4:0. – Rozegraliśmy cztery sety i w każdym z nich byliśmy lepsi. O wynik nam jednak nie chodziło. Potraktowaliśmy ten sparing jako mocniejszy trening. Mieliśmy możliwość przećwiczenia pewnych zagrań w warunkach meczowych i mam nadzieję, że na równie dobrym poziomie wyjdą one w spotkaniu z Lechią – wyjaśnia nam trener Płócienniczak.
Szkoleniowcy MKS-u zabierają do Tomaszowa tych podopiecznych, którzy znaleźli się w kadrze na dwie poprzednie potyczki. W pełni sił wciąż jednak nie są Michał Lipa i Mateusz Skadłubowicz, więc kwestia ich występu rozstrzygnie się tuż przed początkiem sobotniego starcia, który wyznaczono na godzinę 17:00. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. W razie wygranej gospodarzy czwarty pojedynek odbędzie się w niedzielę także w Tomaszowie.
– Jeszcze nie można mówić o awansie dalej, bo zrobiliśmy dopiero dwa kroczki. Mam nadzieję, że trzeci będzie przy pierwszym podejściu w Tomaszowie. A później czeka nas daleka droga w kierunku awansu do pierwszej ligi. Wiemy, że musimy wygrywać wszystkie mecze już do końca, by zrealizować nasz cel – podkreśla środkowy MKS-u, Tobiasz Piechociński.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze