Rozgrywki ligowe są w tym sezonie priorytetem dla niebiesko-biało-zielonych. Nikt w klubie nie ukrywa, że najważniejszym celem drużyny jest wywalczenie awansu do trzeciej ligi. Nie będzie to proste zadanie, tym bardziej, że na półmetku kaliszanie zajmują drugą lokatę i tracą do lidera ze Ślesina (który też ma chrapkę na grę w trzeciej lidze) sześć punktów. – Pozostało nam 14 spotkań i wszystko się może wydarzyć. Dla nas każdy niewygrany mecz ligowy to małe pożegnanie z marzeniami, że uda się dogonić i wyprzedzić w tabeli Ślesin – zaznacza trener Krzysztof Pawlak. – Na poziomie IV ligi ładna gra nie wystarczy do tego, by punktować. Boleśnie się o tym przekonaliśmy w poprzedniej rundzie. Możemy dominować na boisku, ale przeciwnik zawsze ma przynajmniej jedną „gwiazdeczkę”, która może coś zbroić. Musimy więc unikać głupich strat i zagrożeń pod naszą bramką. Z ładną dla oka grą musi iść też w parze walka – dodaje.
Do rundy rewanżowej kaliszanie mogą przystąpić z dużą dozą optymizmu. Okres przygotowawczy przebiegał bowiem bez zakłóceń, a morale drużyny zbudowało sześć kolejnych sparingowych zwycięstw i pucharowa wygrana z trzecioligowym Jarotą. Zespół został ponadto solidnie wzmocniony. Wprawdzie opuścił go doświadczony Łukasz Derbich, ale w Kaliszu zameldowali się bramkarz Wiktor Baranowski (GKS Bełchatów), obrońca Damian Czech (Ostrovia), pomocnicy Michał Grzesiek (Nielba Wągrowiec) i Iwelin Kostow (Czernomorec Balczik, wcześniej Calisia) oraz napastnicy Dominik Płaza (MKS Oława) i Remigiusz Malicki (Szczakowianka Jaworzno). – O tym, czy były to trafne transfery, przekonamy się później. Wiem jednak, że udało nam się zakontraktować piłkarzy, którzy mają zakodowaną walkę, a tacy właśnie są potrzebni w IV lidze – przyznaje trener Pawlak.
Olimpia Koło, z którą zespół znad Prosny zagra w sobotę, to rywal niewygodny, o czym kaliszanie przekonali się w rundzie jesiennej, remisując przy Łódzkiej 2:2. Nie zmienia to jednak faktu, że to ekipa trenera Pawlaka wybiegnie na boisko w Kole w charakterze faworyta, mimo że opiekun „trójkolorowych” nie będzie mógł skorzystać z pauzujących za kartki Błażeja Ciesielskiego i Remigiusza Malickiego. – Mamy wyrównaną kadrę i na kilka roszad w wyjściowej jedenastce możemy sobie pozwolić. Dotyczy to także graczy ofensywnych – mówi szkoleniowiec KKS-u.
Początek sobotniego meczu w Kole o godzinie 15:00.
Michał Sobczak, fot. Norbert Gałązka
Napisz komentarz
Komentarze