Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Skuteczni po przerwie. KKS wygrał w Kole WIDEO

Piłkarze KKS-u przegrywali do przerwy z Olimpią Koło, ale w drugiej połowie nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń. Trzy gole, w tym wyborne trafienie Konrada Chojnackiego, pozwoliły im zwyciężyć 3:2 i zainkasować na inaugurację wiosennych zmagań w IV lidze cenne trzy punkty.
Skuteczni po przerwie. KKS wygrał w Kole WIDEO

W pierwszym po zimowej przerwie meczu o punkty trener Krzysztof Pawlak nie mógł skorzystać ze wszystkich swoich podopiecznych. Za nadmiar żółtych kartek musieli bowiem pauzować gracze ofensywni – Błażej Ciesielski i Remigiusz Malicki. Na domiar złego już po kilkunastu minutach sobotniej rywalizacji plac gry opuścił inny napastnik Dominik Płaza, który nabawił się urazu. Nie przeszkodziło to jednak kaliszanom w osiągnięciu korzystnego rozstrzygnięcia, choć z pewnością przed kolejnymi potyczkami muszą popracować nad skutecznością.

 
Na murawie w Kole niebiesko-biało-zieloni przeważali od pierwszej do ostatniej minuty. Długo jednak nie mogli się wstrzelić w bramkę strzeżoną przez Bartosza Kordylewskiego. W pierwszej połowie dwukrotnie próbował Iwelin Kostow, jednak brakowało mu precyzji. Bliski powodzenia był też Tobiasz Kupczyk, który wprawdzie znalazł drogę do siatki, ale w momencie oddawania strzału znajdował się na spalonym.


 
Gospodarze sporadycznie przedostawali się pod pole karne gości. Kaliska defensywa na niewiele im pozwoliła, ale nie ustrzegła się też błędów. Takowe potknięcie zanotowała tuż przed przerwą, gdy Jacka Paczkowskiego uprzedził Kamil Jaroszewski, który dołożył nogę po dograniu z lewej strony, umieszczając piłkę w siatce.


Po zmianie stron kaliszanie ruszyli do odrabiania strat, ale futbolówka jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki, m.in. po silnym uderzeniu Mateusza Gawlika. Przełamać niemoc udało się w końcu w 56. minucie. Wówczas rzut karny pewne wyegzekwował Iwelin Kostow. Warto dodać, że arbiter wskazał na wapno po zagraniu piłki ręką przez Jaroszewskiego, który wcześniej otworzył rezultat rywalizacji.



Siedem minut później „trójkolorowi” objęli prowadzenie. Po ładnej wymianie podań w środku pola piłka trafiła pod nogi Konrada Chojnackiego, który mocnym strzałem z 18 metrów zdmuchnął pajęczynę z okienka bramki rywali.

 
Podopieczni trenera Pawlaka nie zwalniali tempa i w 73. minucie podwyższyli wynik na 3:1. Tym razem wykorzystali stały fragment gry i nieporadność defensora z Koła. Konkretnie Kamila Kwiatkowskiego, który po dośrodkowaniu Stajko Stojczewa z rzutu wolnego starał się główkować poza plac gry, ale ostatecznie zaskoczył swojego golkipera, kierując futbolówkę do własnej bramki.


W doliczonym czasie gry miejscowi trochę nieoczekiwanie pokusili się o gola kontaktowego. Koncentracji do ostatnich chwil spotkania nie utrzymał bowiem Wiktor Baranowski, który wypuścił piłkę z rąk po centrze z prawej flanki, dając Jarosławowi Kawce szansę na łatwy łup strzelecki. Na szczęście błąd ten nie okazał się kosztowny dla KKS-u, bo chwilę później sędzia zakończył zawody.


Kaliski zespół utrzymał pozycję wicelidera IV ligi grupy południowej i zmniejszył dystans do pierwszego w tabeli LKS-u Ślesin do czterech punktów. Liderujący team zremisował bowiem w niedzielę z Piastem Kobylin 0:0.


Michał Sobczak, fot. i wideo: Norbert Gałązka (kkskalisz.pl)



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
bezchmurnie

Temperatura: 10°C Miasto: Kalisz

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 2 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama