Przed potyczkami na parkiecie przeciwnika kaliszanie znajdowali się w komfortowej sytuacji. Dwie wygrane u siebie sprawiały, że od awansu do finału play-off i turnieju półfinałowego o wejście do I ligi dzielił ich już tylko jeden triumf. Rozstrzygnięcie miało zapaść w Tomaszowie. Tak się jednak nie stało. W sobotę podopieczni Mariana Durleja i Andrzeja Płócienniczaka przegrali po zaciętym tie-breaku (więcej TUTAJ), a w niedzielę nie zdołali ugrać choćby seta.
– Bardzo żałujemy sobotniego meczu, bo szansa na wygraną była ogromna. Z kolei w niedzielę zadecydował pierwszy set, który przegraliśmy na przewagi. Potem nasza gra w każdym elemencie wyglądała kiepsko. W obu spotkaniach przeciwnik popełniał mniej błędów od nas i to zaważyło. Nikt z naszych zawodników nie zagrał na swoim poziomie – przyznaje nam drugi opiekun MKS-u, Andrzej Płócienniczak.
Dość nieoczekiwane dwie wyjazdowe porażki wyrównały stan rywalizacji, która toczy się do trzech zwycięstw, na 2-2. O przejściu do kolejnej rundy zadecyduje zatem piąty mecz obu drużyn. Odbędzie się on w najbliższą środę w hali OSRiR-u przy ulicy Łódzkiej. Początek zaplanowano na godzinę 18:00. Przegrany definitywnie pożegna się z marzeniami o awansie do I ligi. – To jest mecz o wszystko, więc mobilizacja będzie maksymalna. Zapraszamy serdecznie wszystkich kibiców, bo ich wsparcie będzie potrzebne jak nigdy wcześniej! – nie ukrywa trener Płócienniczak.
Michał Sobczak
***
Lechia Tomaszów Mazowiecki – MKS Kalisz 3:0 (30:28, 25:19, 25:22)
MKS: Wagner, Lipa, Piechociński, Porada, Janiak, Łazarowicz oraz Ledwoń (l), Ozdowski, Lenartowicz, Telega, Skadłubowicz.
Stan rywalizacji (do 3. zwycięstw): 2-2.
Napisz komentarz
Komentarze