Faworytem niedzielnej potyczki byli gospodarze, którzy aktualnie są trzecią siłą „okręgówki”. Kaliszanie zamierzali jednak nawiązać walkę i pokusić się o zdobycz, bo każdy punkt jest dla nich cenny w kontekście rywalizacji o utrzymanie. Niestety z Kobylej Góry, do której trener Słomian zabrał zaledwie 14-osobową kadrę, wrócili na tarczy.
Wszystkie gole padły po przerwie. W 50. i 55. minucie skutecznością wykazali się miejscowi, którzy za sprawą strzałów Piotra Nasiadka i Zbigniewa Sieraczka prowadzili 2:0. Nadzieję na wywiezienie choćby punktu przywrócił przyjezdnym Marcin Młynek, który pokonał Tobiasza Kędzię w 59. minucie. Wszelkie wątpliwości rozwiał jednak Nasiadek, który w 72. minucie ustalił rezultat na 3:1 dla Zefki. Przypomnijmy, że dokładnie takim samym rozstrzygnięciem zakończyło się jesienne spotkanie pomiędzy tymi zespołami rozegrane w Kaliszu.
Zespół z najstarszego miasta w Polsce nadal plasuje się na przedostatniej lokacie, a jego strata do bezpiecznej strefy wzrosła do czterech oczek. W najbliższą niedzielę biało-amarantowi spróbują poprawić sobie humor. O 11:00 podejmą na boisku przy Łódzkiej ekipę Czarnych Dobrzyca.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze