Przed kilkoma dniami sytuacja w drugoligowych play-off’ach była dość klarowna. MKS wygrał dwa pierwsze mecze w swojej hali i do przejścia dalej brakowało kaliszanom tylko jednego zwycięstwa. Formalności mieli dopełnić w miniony weekend w Tomaszowie. Tam jednak napotkali na niemały opór rywali, a poza tym nie ustrzegli się niepotrzebnych błędów, co sprawiło, że dziś stan rywalizacji jest remisowy (2-2). Do wyłonienia półfinalisty turnieju o wejście do I ligi potrzebne jest więc piąte spotkanie. Zasady są proste – zwycięzca walczy dalej o awans, przegrany musi odłożyć marzenia na kolejny sezon.
– Wszyscy wiemy, o co toczy się gra, więc mobilizacja jest ogromna. Jeśli nie popełnimy takiej ilości błędów, jak w meczach w Tomaszowie, to o rozstrzygnięcie jestem spokojny. Grając swoją siatkówkę nie powinniśmy mieć problemów z ograniem przeciwnika – mówi nam drugi trener MKS-u, Andrzej Płócienniczak.
W tym sezonie kaliski zespół już trzykrotnie wygrywał z Lechią w hali przy Łódzkiej – raz w fazie zasadniczej i dwa razy w trwających play-off’ach. – Hala jest naszym atutem i jestem przekonany, że w środę przyjezdni także jej nie zdobędą – twierdzi trener Płócienniczak. – Zapraszamy wszystkich kibiców. Ich wsparcie będzie potrzebne jak nigdy wcześniej – dodaje.
Decydujące starcie pomiędzy MKS-em a Lechią rozegrane zostanie w środę w hali OSRiR-u przy Łódzkiej o godzinie 18:00. Wstęp jest bezpłatny.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze