W fazie play-off II ligi rywalizacja toczyła się do trzech zwycięstw. Przez dwa ostatnie weekendy żadna z drużyn nie potrafiła jednak dobrnąć do tej bariery, solidarnie odnosząc po dwa triumfy. Piąty pojedynek miał zatem wyłonić zespół, który trafi do turnieju półfinałowego o wejście do pierwszej ligi. – To był taki mały finał. Obie drużyny zagrały na dobrym poziomie. Tak naprawdę zadecydowały detale – przyznaje trener Lechii, Tomasz Migała.
Po dwóch setach środowej batalii jego podopieczni byli o krok od spełnienia marzeń. Toczące się punkt za punkt partie rozstrzygnęli bowiem na swoją korzyść, dwukrotnie wygrywając do 23. – Wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko. Tomaszów był na fali po dwóch ostatnich zwycięstwach z nami. Postanowiliśmy zagrać trudną zagrywką, ale na początku nie funkcjonowała ona najlepiej – uważa środkowy MKS-u, Michał Lipa.
Na szczęście kaliszanie podnieśli się z kolan. W trzecim secie starali się dyktować swoje warunki i gdy od stanu 16:15 zdobyli trzy oczka z rzędu, wróciła nadzieja w końcowy sukces. W dużej mierze było to zasługą poprawy w polu serwisowym i ograniczeniu własnych błędów. To pozwoliło im wygrać partię do 19. – Wierzyłem, że jeśli chłopakom uda się ugrać tego jednego seta, to później będzie już z górki – oznajmił trener Marian Durlej.
W czwartej odsłonie miejscowi znów punktowali zagrywką. Czynili to Piotr Janiak, Krzysztof Porada i Michał Lipa, wyprowadzając swój zespół odpowiednio na 13:11, 18:14 i 21:15. Po stronie przyjezdnych mnożyły się błędy. Po jednym z nich padł ostatni w tym secie punkt (25:16).
W tie-breaku kaliszanie prowadzili od początku do końca, choć nie uniknęli nerwowych momentów. Z 6:2 zrobiło się 7:6, a z 11:8 – 12:11. – Kluczem okazała się chłodna głowa, którą zachowaliśmy w decydujących momentach – twierdzi trener Durlej. Ostatnie akcje licznie zgromadzona publiczność obserwowała na stojąco. Decydujący cios zadał Bartosz Łazarowicz, który umiejętnie obił ręce blokujących rywali (15:12). Euforia na boisku i na trybunach była jak najbardziej uzasadniona. – Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, ale pokazaliśmy, że nikt nie pęka i jesteśmy silni. To powinno zaowocować w dalszej walce – mówi Michał Lipa.
Dzięki wygranej MKS zagra w turnieju półfinałowym o awans do pierwszej ligi. Ten odbędzie się w dniach 10-12 kwietnia. Udział w nim wezmą cztery zespoły. Oprócz kaliszan będą to Czarni Rząśnia, a ponadto dwie ekipy z grupy 4 II ligi – Huragan Wołomin i UKS Centrum Augustów. Kaliski klub ubiega się o organizację tych zmagań. – W czwartek złożymy wszystkie niezbędne dokumenty. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by ten turniej zorganizować – zapewnia drugi trener zespołu, Andrzej Płócienniczak. Do turnieju finałowego o wejście do pierwszej ligi awansują dwie drużyny.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze