Od sześciu lat dyrektorem szpitala w Kaliszu przy ul. Poznańskiej jest polityk Platformy Obywatelskiej, radny miejski Radosław Kołaciński. Z jego ostatniego oświadczenia majątkowego wynika, że w 2023 roku na stanowisku dyrektora szpitala zarobił niemal pół miliona złotych, to jest około 40 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Do tej pory dyrektor był nieusuwalny, mimo że wielu pacjentów skarżyło się na jakość świadczonych usług przez placówkę. Szpital nadzorowany jest przez władze województwa wielkopolskiego w Poznaniu na czele z Markiem Woźniakiem, partyjnym kolegą Radosława Kołacińskiego. Mija mu jednak sześcioletnia kadencja, stąd konkurs na nową kadencję dyrektorską.
W związku z upływającym z dniem 1 marca 2025 roku 6-letnim okresem powołania pana Radosława Kołacińskiego na stanowisko Dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Perzyny w Kaliszu, zachodzi konieczność przeprowadzenia konkursu na wskazane stanowisko. Konkurs na wskazane stanowisko przeprowadza Komisja konkursowa powołana przez właściwy podmiot – informuje Urząd Marszałkowski w Poznaniu.
Konkurs ogłoszono 6 lutego. Potencjalnym chętnym na objęcie stanowiska dyrektora „Okrąglaka” urząd daje mało czasu, bo swoje kandydatury można zgłaszać tylko przez 10 dni. Wymogi nie są wyśrubowane:
wykształcenie wyższe;
posiadanie wiedzy i doświadczenia dających rękojmię prawidłowego wykonywania obowiązków kierownika;
co najmniej pięcioletni staż pracy na stanowisku kierowniczym albo ukończone studia podyplomowe na kierunku zarządzanie i co najmniej trzyletni staż pracy;
brak prawomocnego skazania za przestępstwo popełnione umyślnie.
Biorąc pod uwagę fakt, że obecny dyrektor zarządza placówką 6 lat i przez ten czas zdobył duże doświadczenie, to w tym konkursie nie będzie miało to większego znaczenia. Wśród wymagań nie ma bowiem np. doświadczenia w zarządzaniu placówką medyczną, nie ma też wykształcenia medycznego.
To tylko formalność?Czy konkurs to tylko formalność i Kołaciński, jeśli będzie się o to ubiegał, ponownie zostanie dyrektorem? O podobnej pewności mówiło się w przypadku jego partyjnego kolegi Dariusza Grodzińskiego. Grodziński, również radny PO, był wieloletnim dyrektorem Centrum Kultury i Sztuki. Po kolejnym konkursie na stanowisko dyrektorskie CKiS komisja konkursowa wskazała jego jako następcę samego siebie, ale marszałek zdecydował inaczej. Lokalne media nawet informowały już, że Grodziński ponownie został dyrektorem, ale jednak stracił on tę posadę. Czy jego los podzieli Kołaciński?
"Polityczne czyszczenie"Nieoficjalnie w kręgach zbliżonych do Platformy Obywatelskiej mówi się, że w partii trwa oczekiwane od lat „polityczne czyszczenie”, a zakończenie kadencji dyrektorskiej jest najlepszą okazją do tego, by wymienić kadrę. Radni – dyrektorzy są pozbawiani swoich intratnych posad. A ma to być kara za kolejne wyborcze i polityczne klęski. Przypomnijmy, że ich kandydat na prezydenta Kalisza, Piotr Łuszczykiewicz przegrał z urzędującym prezydentem już w I turze wyborów, mimo, że wieszczono mu wielki sukces wyborczy. Radio Centrum, nadzorowane wówczas przez Dariusza Grodzińskiego opublikowało nawet sondaż, w którym Łuszczykiewicz w pierwszej turze wyborów znacznie pokonuje Krystiana Kinastowskiego. PO od 2014 roku nie jest w koalicji rządzącej Kaliszem, mimo, że jej przedstawiciele prowadzili rozmowy koalicyjne. Nieudolnie. Odsuwając na drugi plan wieloletnich, nieskutecznych politycznie radnych, władze centralne i wojewódzkie Platformy będą stawiać w Kaliszu na nowe, również kobiece, twarze własnej partii.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Napisz komentarz
Komentarze