Podopieczni Mateusza Różańskiego jechali do Małopolski w dobrych nastrojach, bo w tym roku wywalczyli już osiem punktów. „Cabanie” natomiast wygrali w rundzie rewanżowej tylko raz, z outsiderem z Zielonej Góry. W starciu z MKS-em szukali więc przełamania i niestety udało im się rozegrać jeden z lepszych swoich meczów w całym sezonie.
Jeszcze na pięć minut przed końcem pierwszej połowy kaliszanie prowadzili po bramce Tomasza Wawrzyniaka 12:11. Potem jednak zupełnie pogubili się w obronie i na przerwę schodzili ze stratą czterech trafień (13:17). W drugiej części meczu przyjezdnym udało się zmniejszyć dystans do dwóch goli (18:20), ale w odpowiedzi MTS szybko powiększył przewagę. Gdy na dwie minuty przed ostatnią syreną uciekł na 28:36, stało się jasne, że kaliszanom nie uda się wywalczyć choćby punktu. Ostatecznie przegrali oni 31:36.
Najwięcej bramek dla MKS-u zdobył Kamil Adamski, który osiem razy lokował piłkę w sieci, głównie z linii siódmego metra. Mimo porażki jego drużyna zachowała dziewiąte miejsce w tabeli grupy B I ligi.
Mecz z MTS-em zapoczątkował kaliskiej siódemce serię czterech wyjazdowych spotkań. W najbliższej potyczce, która odbędzie się za dwa tygodnie, podopieczni trenera Mateusza Różańskiego zmierzą się z niepokonanym w tym sezonie liderem rozgrywek, Gwardią Opole.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze