Rywalizację w pierwszej rundzie play-off II ligi siatkarze z grodu nad Prosną rozpoczęli od sobotniej wygranej 3:1. Nie przyszła im ona łatwo, biorąc pod uwagę przebieg gry w dwóch pierwszych odsłonach. Na szczęście w niedzielę uniknęli nerwowych momentów. Już w pierwszym secie grę miejscowych cechowały spokój i precyzja. Szczególnie w odniesieniu do zagrywki, która okazała się najmocniejszą bronią kaliszan. – Odciągnęliśmy rywali od siatki, było im trudniej rozgrywać kombinacyjne piłki i wyprowadzać krótką, także mieliśmy ułatwione zadanie – zauważa trener MKS-u, Marian Durlej.
Set otwarcia gospodarze rozstrzygnęli błyskawicznie. Po celnym zbiciu Daniela Telegi wygrali go do 13. W drugiej odsłonie przyjezdni próbowali nawiązać walkę i prowadzili nawet 4:0. Potem rezultat oscylował wokół remisu ze wskazaniem na team z Kalisza, który w końcówce zyskał dwupunktową przewagę (dzięki zagrywce rezerwowego Marcina Ozdowskiego) i taki dystans utrzymał do końca (25:23). W trzeciej partii miejscowi znów wzmocnili serwis. Tym elementem siatkarskiego rzemiosła sporo spustoszenia po drugiej stronie siatki siali Daniel Telega i Jakub Wagner. To wystarczyło, by pewnie ograć ekipę gości, do 19.
– Trener powtarzał nam w szatni, że taki zespół, jak Lechia, trzeba przycisnąć od początku i wtedy nie ma szans z nami powalczyć. Tak też było, zagraliśmy swoją siatkówkę i punktowaliśmy do końca – podsumował Daniel Telega.
W rywalizacji do trzech zwycięstw MKS prowadzi 2-0. Teraz boje w fazie play-off przeniosą się do Tomaszowa Mazowieckiego (21 i ew. 22 marca). – Zrobiliśmy dwa małe kroczki. Mam nadzieję, że ten trzeci postawimy już w następnym meczu – twierdzi środkowy MKS-u, Tobiasz Piechociński.
Michał Sobczak
Napisz komentarz
Komentarze