Piotr Dudek: To zacznijmy może od tego, że szachy przez wielu nie są uznawane za sport. Jakbyś przedstawiła tę grę, czym są dla Ciebie szachy?
Ewa: Dla mnie szachy wbrew pozorom są sportem, ponieważ podczas partii tak naprawdę jest równie wiele emocji jak w innych sportach. Towarzyszy nam stres i bardzo ciężko jest dla zwykłej osoby wytrzymać pięć godzin przy jednej partii z takimi nakładami emocji.
A jak to wygląda z twojej perspektywy, aby wysiedzieć te pięć godzin przy szachownicy?
E: Wiadomo, że jak byłam młodsza to nie było to proste, bo dziecko też potrzebuje ruchu. No ale też te partie nie były aż tak długie, jak są teraz, bo nie był to ten poziom. Teraz staram się odejść od szachownicy, przejść się po sali gry, aby rozprostować kości, nie sprawia mi to już dużego problemu, żeby wytrzymać.

Ile trwała twoja najdłuższa rozgrywka?
E: Pięć i pół godziny do sześciu.
Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?
E: W szachy zaczęłam grać w przedszkolu, właśnie tam mieliśmy organizowane zajęcia przez szkołę szachową Szachmistrz - prowadzoną przez Macieja Sroczyńskiego, i tak naprawdę to zapoczątkowało tą całą przygodę z szachami.
A może w szachy gra też ktoś z rodziny?
E: Moja mama miała odłożoną starą szachownicę, i jak zaczęłam chodzić na te zajęcia do przedszkola to zaczęłam grać z moim tatą, który znał podstawowe zasady gry w szachy, wtedy był dla mnie autorytetem, bo mnie często pokonywał. I tak zaczęła się taka mini rywalizacja, bo ja bardzo chciałam z nim wygrać. On też motywował mnie do tego, abym więcej robiła, więcej trenowała, abym mogła go w końcu pokonać.
Mówiłaś, że tata był twoim autorytetem, to teraz jak patrzysz na tę najwyższą półkę szachową, to kto jest twoim autorytetem?
E: Na świecie jest to na pewno Magnus Carlsen, pomimo tego, że teraz zrezygnował z bycia Mistrzem Świata, to jest to po prostu najwyższa półka i żaden zawodnik nie ma do niego jakiegokolwiek podjazdu. Jeżeli mamy patrzeć z perspektywy naszego kraju to Jan Krzysztof Duda, który ma szansę mierzyć się z tą najwyższą półką światową, sam do niej należąc.
Mówi się, że szachy są grą, gdzie zasady za bardzo się nie zmieniają. Ostatnią duża zmianą było wprowadzenie 600 lat temu do gry roszady. Ale jednak ta gra z perspektywy zawodników ulega trochę zmianie, jak ty na to spoglądasz?
E: Na pewno nowy, duży wpływ na zastosowanie szachów ma wpływ komputerów. Jeszcze około 25 lat temu, jak nie było takiego dostępu do technologii jak teraz, szachy nie były taką “pamięciówką” w debiucie, bo teraz komputery mogą bardzo daleko doliczać wszystkie warianty, żeby człowiek dorównał komputerowi jest to niemożliwe aktualnie. Przez to przygotowania debiutowe są na bardzo wysokim poziomie, dzięki możliwości komputerów.

Czy ty już na tym etapie używasz komputerów?
E: Z mojej perspektywy też to tak wygląda, tak właściwie ci co zaczynają grać w szachy, aby uczyć się debiutów posługują się komputerem. Jest to szybsza i prostsza w zapamiętaniu forma uczenia się.
Odetchnijmy trochę od szachów. Pogadajmy trochę o Tobie. Jaki masz charakter, czy jesteś osobą skrytą? Mówi się, że szachy są dla spokojnych, introwertycznych i cichych osób...
E: Ja na pewno nie jestem introwertykiem, ja potrzebuję też móc oderwać się od wszystkiego, np. przed partią posłuchać jakieś żywej muzyki, coś porobić i nie myśleć o tym, co ma zaraz nastąpić. Czasami, wiadomo jak każdy człowiek potrzebuję chwili dla siebie, posiedzieć samemu.
A gdybyś miała wyróżnić swoje cechy wiodące, jakie by to były?
E: Myślę, że ciekawska, bardzo lubię się dowiadywać nowych rzeczy, nowych wariantów, tego co się dzieje w szachach i ogólnie w życiu. No w jakimś stopniu na pewno pracowita, bo żeby coś osiągnąć, to wymaga dużo pracy i takiej sumienności też.

A jakie masz zainteresowania poza szachami? Czy miałaś takie coś, “a chciałabym grać w coś innego niż szachy”, może jakaś inna dyscyplina sportowa?
E: Na pewno, żeby grać w inną dyscyplinę sportową, to nie miałam takiej sytuacji, ale jak byłam młodsza to bardzo lubiłam rysować i chodziłam też na jakieś zajęcia plastyczne. Do tej pory, czasami w domu sobie pomaluję, porysuję. No ale nie jestem w tym jakaś dobra, wiadomo, ale sprawiało mi to wielką radość. Mój dziadek też malował obrazy, to znaczy tak bardziej dla siebie, do domu, ale też bardzo ładnie malował i zaraził mnie do tego.
Mówiłaś, że zaczęłaś grać w szachy już jako kilkuletnie dziecko. Czy uważasz, że by odnieść sukces jako zawodnik, trzeba rozpocząć grać w bardzo młodym wieku?
E: Znam sporo szachistów, którzy zaczęli grę w szachy w późniejszym wieku i również osiągali wysokie miejsca w bardzo prestiżowych turniejach, ale jednak większość tych czołowych zaczynała od najmłodszych lat. To sprawia, że młodszy człowiek zapamiętuje łatwiej różne warianty i cały czas bardziej i szybciej się rozwija, łatwiej mu takie rzeczy zapamiętywać.
A Ciebie trzeba było zachęcać, abyś jako kilkuletnia dziewczynka grała w szachy?
E: Ja lubiłam grać w szachy, ale jak każde dziecko miałam czasami dosyć, czasami stawało się to dla mnie nudne, no nie chciało mi się robić różnych zadań i trenować. Po prostu lubiłam sobie pograć, ale nie chciało mi się trenować. Ale za to też dziękuję mojemu tacie, który w jakiś luźny sposób zachęcał mnie do tych treningów, zawsze jak wracałam do domu, musiałam zrobić dwie kartki zadań szachowych. Czasami siadał przy mnie przy tej szachownicy, czasami popatrzał, porobił jakieś zadania i miło przy tym spędzaliśmy czas. No wiadomo, jak każde dziecko miałam czasami tego dosyć, ale mimo wszystko lubiłam to robić i udawało się.

Od zawsze przejawiałaś predyspozycję do szachów?
E: Jak byłam mała to w wieku dwóch, trzech lat grałam z moimi rodzicami w chińczyka, no i oni uznają to za mój początek z szachami. Jak rzucaliśmy kostką i jak było sześć to się rzucało jeszcze raz i trzeba było dodawać te liczby co są na kostkach. Dzięki temu nauczyłam się szybko liczyć, sporo rówieśników czy też wtedy ode mnie starszych dzieci nie potrafiło prostej matematyki. A ja już wtedy z pamięci umiałam dodawać sporo liczb od 1 do 6 do siebie. Bardzo szybko matematykę zrozumiałam i to też na pewno ułatwiło mi grę w szachy.
A to w takim razie jak to się na dzisiejszą grę przenosi? Umiesz liczyć kroki do przodu swoich rywali?
E: To ciężko powiedzieć na ile do przodu umiem liczyć, bo bardzo dużo zależy od trudności pozycji.
Twój ulubiony debiut to?
E: Ciężko mi jest wybrać jakiś taki najbardziej ulubiony, chyba obrona sycylijska, wariant Najdorfa
To w takim razie pora poruszyć najbardziej zagorzałą dyskusję na scenie szachowej. Jak się gra białymi to E4, czy D4, jak lepiej rozpocząć?
E: Ja jestem zdecydowanie zwolenniczką ruchu E4, aczkolwiek czasami zdarza się zagrać D4, no ale E4 całe życie gram. Wolę też grę białymi figurami, mają one lekką przewagę na samym początku rozgrywki, mają więcej swobody, to mi się w nich podoba.
Jaki turniej zapamiętasz najbardziej?
E: Myślę, że te Mistrzostwa Polski do lat 20, które odbyły się w Chotowej. Nigdy nie miałam swojego medalu na Mistrzostwach Polski, więc jestem najbardziej zadowolona z tego, że udało się w tym roku zdobyć taki.
A za tym sukcesem stały również największe przygotowania?
E: Szczerze mówiąc to, ja ogólnie robię sporo tych szachów w domu, więc dla mnie nie było to żadnego odczucia, czy ja robię więcej tych szachów, czy mniej. Ciężko mi jest określić. Przygotowałam się do tego turnieju, jak do każdego innego.

A jak to wygląda w Twoim życiu, jeśli chodzi o zdrowe zbalansowanie szachów, z szkołą i życiem prywatnym?
E: Wbrew pozorom wydaje mi się, że mam sporo wolnego czasu, umiem połączyć szkołę z szachami, no i coś tam zawsze zostanie trochę tego czasu, aby porozmawiać sobie z znajomymi. Jeszcze usiąść sobie z rodzicami, wypić sobie wspólną kawkę, wyjść na spacer. Tak trochę staram to sobie wypośrodkowywać
Czy do teraz grasz ze swoim tatą w szachy?
E: Teraz już niestety tak nie ma, czasami jak przerabiam jakąś książkę to zaproszę go do siebie do pokoju i wspólnie popatrzymy na jakieś partię, ale to już raczej rzadziej.
A jak szachy wpływają na Twoje codzienne życie? Czy to, że w szachach trzeba dużo zapamiętywać i uczyć się pewnych, bardzo często na pamięć schematów, to w szkole też to ci pomaga w zapamiętywaniu ważnych rzeczy na sprawdziany?
E: Na pewno nie. Nie mam też tyle czasu na naukę, gdybym nie grała w szachy, no ale też nie można być ze wszystkiego najlepszym. Niektóre przedmioty, z którymi nie wiążę przyszłości, odstawiam na bok. Ważne, żeby w miarę te oceny wyglądały, ale nie muszą być jakieś najlepsze. Natomiast, z tego co słyszę to niektórym pomagają, ale mi się wydaje, że po prostu mam słabą pamięć. Może gdybym nie grała w szachy to z tą pamięcią byłoby jeszcze gorzej, ale nie mam jakiś wybitnych wyników w nauce.

No to jak to wygląda z tą pamięcią, jeśli chodzi o szachy? Jak ci się udaje zapamiętywać te wszystkie schematy, debiuty?
E: Z tym też bywa różnie. Ja często staram się powtarzać sobie to w domu, co jakiś czas jakieś warianty, bo prostu czasami zapominam, jak się zachować w danej sytuacji. Czasami po prostu siedzę i powtarzam, aby być co raz lepsza.
A wiążesz swoją przyszłość z szachami pod kątem seniorskim?
E: Teraz będę miała tak naprawdę ostatni rok pod kątem juniorskim, no i to wszystko tak naprawdę zależy od tego, jak to będzie wyglądało, jakie będę mieć wyniki, bo jeżeli nie zrobię jakiegoś postępu, to wiadomo, że będę grała dalej, ale nie postawię wszystko na szachy, Jeżeli będę miała te wybitne osiągniecia, to na pewno zastanowię się nad profesjonalizmem. Ale jeżeli nie będę wiązać się z karierą zawodnika, zawsze mogę zostać trenerem, albo sędzią szachowym, to wszystko czas pokaże.
Ale przyszłość na pewno związana z szachami?
E: No, załóżmy, że tak.
Mówiłaś, że ostatni rok w wieku juniorskim, odczuwasz jakąś dużą presję z tym związaną?
E: Czasami mi przejdzie taka myśl przez głowę, że to już ostatni rok juniorski, fajnie by było no jeszcze coś osiągnąć w tych turniejach, bo później już nie będę miała Mistrzostw Polski Juniorów, tylko ogólne, no i na pewno będzie coś ciężej osiągnąć coś niż teraz, jak w tym roku.

Teraz wygrywając Mistrzostwa Polski U-20, dostałaś promocję do tego, aby uczestniczyć na Mistrzostwach Polski Seniorek, więc jakby już powolutku wkraczasz w ten poziom seniorski.
E: Tak, i jest to no właśnie jest to jedno z marzeń, zagranie w tym turnieju, dostaje się tam 10 najlepszych kobiet w Polsce, no naprawdę nie wyobrażałam sobie nigdy, że będę miała możliwość zagrać na takim turnieju. Mam nadzieję, że wszystko się uda, że będę mogła się na nim stawić i zagrać.
Nie oszukujmy się, takie turnieje też się wiążą z sporymi nakładami finansowymi. Z czym są związane te wydatki? Czy szachy są drogim sportem?
E: Tak, jadąc na taki turniej szachowy, trzeba się nastawić na to, aby zapłacić za hotel, wyżywienie, transport, opłatę wpisową. Nie są to tanie rzeczy, a jak takich wyjazdów jest kilka, kilkanaście w roku, więc nie jest to tani sport. Dodatkowo, przychodzą treningi z trenerem, przygotowania, jakieś drobne wydatki na tych turniejach, no więc jest to drogo.
Oprócz tego, że otrzymałaś promocję na Mistrzostwa Polski Seniorek, to również dostałaś złoty bilet na Mistrzostwa Świata U – 20, które odbywały się niedawno, bo od 13 listopada do 24 we Włoszech. Zajęłaś na tym turnieju rekordowe 15. Miejsce na świecie. Wielkie gratulacje!
E: Ogólnie Włochy mi się bardzo podobały. Piękne widoki na morze jak i samo miasto Montesilvano, zrobiły na mnie wrażenie. Trochę gorzej było z organizacją zawodów. Mieliśmy prawie 5h opóźniony autobus z lotniska do hotelu i przyjechaliśmy dopiero o 5 w nocy do Montesilvano. Hotel, w którym pierwotnie mieliśmy mieszkać również miał słabe standardy, mimo że miał on 4 gwiazdki. Sam właściciel jak i nikt z obsługi nie potrafił nawet podstaw języka angielskiego i aby załatwić pokój (z którym również były problemy) musieliśmy o 5 kłócić się po Włosku. Warunki były nienajlepsze, dlatego w trakcie turnieju przeniesiono nas do innego hotelu. Oprócz spraw organizacyjnych był to naprawdę udany wyjazd, w pięknym miejscu, który na pewno będę bardzo dobrze wspominać.
Czy odczuwałaś dużą różnicę umiejętnościami szachowymi między innymi zawodniczkami?
E: Wiadomo, że Mistrzostwa Świata to bardzo mocny turniej, w którym bierze udział cała elita światowa. Jednak uważam, że zawodniczki nie odbiegały tak bardzo poziomem od mojego. Myślę, że z każdą z nich mogłabym powalczyć.
A tak będąc szczerym, jesteś zadowolona z wyniku? Jesteś 15. najlepszą szachistką młodego pokolenia na globie. To robi wrażenie.
E: Jestem zadowolona z wyniku. Jest to bardzo dobre miejsce w turnieju tak wysokiej rangi. Oczywiście wiadomo, że czuć lekki niedosyt, gdyż czuję, że stać mnie na więcej, lecz i tak jestem z siebie bardzo dumna i mam nadzieję, że moja dobra passa turniejowa będzię trwała jak najdłużej.
To na sam koniec o najprzyjemniejszym segmencie. Opowiedz nam troszeczkę, jak rodzina reaguję na Twoje sukcesy?
E: Rodzina, przyjaciele, trener, miasto, wszyscy są dumni z tego co mi się udało zdobyć. Niestety ze względu na koszty, nie są w stanie jeździć ze mną na turnieje, bo by musieli opłacić swoje miejsce w hotelu itd. Głównie kibicują z domu, ale odczuwam bardzo ich wsparcie.

Jaką rolę odgrywa w Twoim życiu codziennym rodzina?
E: Wspierają mnie w każdym momencie, jak wracam z turnieju do szkoły, to rozumieją, że nie będę miała samych 5 i 6. Nadrobienie materiału, jednak trochę zajmuje czasu, więc są bardzo wyrozumiali i za to im dziękuję. Nie wydaje mi się, żebym odczuwała jakąś presję od najbliższych związaną z szachami. Słyszałam kiedyś sporo komentarzy z zewnątrz od totalnie obcych mi osób, “że jak pójdziesz do liceum, to zobaczysz, że nie będziesz grała w te szachy, że będziesz musiała się zająć nauką, że się tym znudzisz”. Jak widać, w szkole “jako tako” daje sobie radę i mam nadzieję, że nie przestanę grać w szachy.
Jeśli jest taka możliwość, chciałabym jeszcze na koniec pozdrowić i podziękować władzom naszego Miasta, rodzicom, trenerowi, którym jest Arcymistrz Marcin Tazbir, prezesowi klubu i mojemu pierwszemu trenerowi – Maciejowi Sroczyńskiemu oraz Wielkopolskiemu Związkowi Szachowemu.
Piotr Dudek: Dziękuję ślicznie za rozmowę.
E: Dziękuję.
Napisz komentarz
Komentarze